Kiedyś zostałem zmuszony do napisania kilku wersów życzeń na wesoło. I tak zostało.
Moim idolem inteligentnego humoru jest niedościgniony Andrzej Waligórski
i choć poniższe wiersze nijak się mają do mistrza,
to proszę je potraktwać jako prywatną korespondencję "na wesoło".
Poniżej życzenia imieninowe dla mojego kolegi pisane wierszem.

- ŻYCZENIA -


2005

Drogi Lolku!
W dniu imienin życzę Tobie
Mercedesa w M kolorze,
Chociaż często ludzie mówią
"Ma chłop gwiazdę, ...to nie może".
Lecz nie przejmuj się tym wcale,
Bo Ci zdrowia życzę dużo,
By przy viagrze gdzieś na boku,
Wcaleś jej nie musiał użyć.
Najważniejsze zaś życzenie
Byś wątrobę miał w porządku,
Mógł pić whisky pod ogórka
Zgagi nie czuł zaś w żołądku,
Z kolegami poszedł "w Polskę"
Tak przynajmniej raz do roku,
Wiedział co to ból jest głowy
Kiedy braknie piw o zmroku,
Gdy nad ranem wrócisz cicho
I żoneczka w łeb Cię strzeli
Byś postawić mógł się twardo:
To przez kumpli, mój aniele.
Pracy w tych dzisiejszych czasach
Także życzę odrobinkę
By kokosów całe mnóstwo
Mogła przynieść Ci w godzinkę.
Szewska pasja niech Cię wspiera,
Tak jak Jasia Gutenberga,
Byś mógł Miodkiem słodzić teksty
Na maszynach Heidelberga.
A na koniec, tak od serca,
By Twe życie bajką było
I na tysiąc jeden życzeń
Każde jedno się spełniło.



2006

Drogi Lolku! Szczerze życzę:
abyś w Bogu miał ostoję,
wierzył w ludzi, kochał życie,
ciągle w dobrym żył nastroju,
byś na zdrowie nie narzekał,
byś mógł whisky łyk wychylić,
mając latek dziewięćdziesiąt
po grosika mógł się schylić,
zmienił "rzęcha" na Maybacha,
jacht cumował na Hawajach,
helikopter miał przed domem,
nieprzeciętny wigor w jajach,
abyś w życiu nie miał wrogów,
miał na hobby czas i chęci,
satysfakcję byś miał z pracy
robiąc tylko co Cię kręci,
by Cię ludzie szanowali,
uśmiech gościł na Twym licu,
abyś dobrym był człowiekiem,
tak naprawdę, nie dla picu.
Te życzenia, choć frymuśne,
mam nadzieję, że z fasonem,
mówią, że Ci dobrze życzę
i że nie są przesadzone,
więc je przyjmij w dobrej wierze,
ale... kończę, finał wkrótce:
resztę życzeń Ci przekażę
gdy spotkamy się "na wódce".



2007

Drogi Lolku!
Puszczając wodze fantazji
W dniu Twojego święta,
Nie mogę się oprzeć życzeniu,
Lolek - na prezydenta!
Pomyśl o tych zaszczytach,
O wpływie na losy świata,
Że nie chcesz, ale musisz,
I takie tam tra ta... ta... ta...
Co prawda musisz się zmienić,
Zapomnieć, co to ogłada,
Miast mówić, musisz bełkotać,
Może podpieprzyć sąsiada.
Lecz spójrz na te przywileje,
Że za nic nie odpowiadasz,
Jeśli chcesz, to pracujesz,
Nie chcesz, po świecie latasz.
W sejmie usiądziesz chwilkę,
Giertycha przyjmiesz w palmiarni,
By porozmawiać o małpach,
Co to się go wyparły.
Dziś wódkę wypijesz z Putinem,
Jutro opieprzysz Busha,
A jak Cię żona zbeszta,
To też Cię nie będzie ruszać.
Kaczyński do pięt Ci nie dorósł,
Kwaśniewski przy Tobie się chowa,
Więc zostań nam prezydentem
Chociażby... Tomaszowa.
Gdy w politykę się wciągniesz
Chcąc spełnić życzenie moje,
Wiedz, że przez rok ono działa,
A za rok znów święto Twoje!
I wtedy będę Ci życzył
Byś wrócił do dawnych zwyczajów,
Był szczerym, mądrym i dobrym,
Jakim Cię ludzie znają!



2011

Drogi Lolku,
Dziś od rana ślę życzenia,
Byś na zdrowie nie narzekał,
Sercem dzielił się z innymi,
Setki latek byś doczekał,
Kuny by Ci nie szkodziły,
Kornik nie tknął nawet sęka,
Sforę psów miał na wybiegu,
Boska Cię chroniła ręka,
Playboy Twoim był dziennikiem,
Amor dał Ci jakiś znak,
Żonka niczym nimfą była,
Byś miał chęć na fiki fak,
Żyj tak, by Twe przyszłe wnuki
Dziadka niczym boga miały,
By historię Twego życia
Pokolenia wspominały,
By, jak bajki Sienkiewicza,
Te w trylogii opisane,
Były kanwą Twego życia
Przed maturą nauczane.
Bądź prezesem niczym matka,
Sparta niech Ci będzie wzorem,
Autorytet buduj pracą,
W życiu kieruj się honorem,
Nie bądź nigdy małostkowy,
Szczerym bądź, miej gest dla ludzi,
Czasem małym bądź stańczykiem,
Bo to w ludziach uśmiech budzi,
Tylko z pracą nie przesadzaj,
I poluzuj sobie czasem,
Nie rób nic za wszelką cenę,
Abyś nie stał się Midasem.
By życzenia się spełniły
Bachus niech Ci da dyspensę,
Beczką wina byś świętował
Dwa tygodnie, albo więcej.



2012

Drogi Lolku!
Dużo zdrowia, sto lat życia,
Beczki wina do wypicia,
By kłopoty Cię mijały,
Byś prezesem był wspaniałym,
Sukces gonił za sukcesem,
Lepszym jeździł mercedesem,
W bunga bunga byś przodował,
Więcej bawił, mniej pracował,
Miast rumianku, rum byś pijał,
Pięknych kobiet nie omijał,
Od młodzieży wziął zajawkę,
Walnął lufę, buchnął trawkę,
I na Woodstock z transparentem
"Meine Zeit ist nicht zu Ende",
Byś forpocztą był przemiany
Pokolenia "many, many",
By za kilka lat, minimum,
Wnuczek patrząc na archiwum,
Mógł się kumplom chwalić w szkole,
To jest, kufa, dziadzia Lolek!
Kończąc te moje życzenia,
By puenta nie była kręta,
Pomyśl, by przejść do historii,
Może zapaliłbyś skręta?



2013

Drogi Lolku!
Niech zapach życzeń Cię odurzy
Jak J. Soplicę pejsakówka,
Byś czasem wypił piwko pod murkiem,
Byś miał na litra i ogórka.
Kumpli byś miał na zawołanie,
Mógł z nimi wypić i pogadać,
Jak trzeba skrętem sie podzielił,
Gdy trzeba glinom kazał spadać.
Byś był wierzącym nie tylko w Boga,
Ale i w dobro, i w człowieka,
I w seks na dziko pod gołym niebem
(na pewno z żoną, więc nie wal greka).
Byś mir plejboja wzbudzał w kobitkach,
By się kochały tobie niewiasty,
Waż by kończyło się na zbytkach,
Wszak żony, to ród humorzasty.
Byś miał pomysłów całe niebo,
Fantazją młodych byś przebijał,
A mając latek dziewięćdziesiąt
Hołubce w tańcu byś wywijał.
Rajską byś sobie wyspę kupił
I całą plażę miał kokosów,
Robotą wcale się nie przejmował
I byś był kontent ze swego losu.
Niestety kończę na dziś życzenia,
Resztę dopowiem, gdy coś łykniemy,
W ramach prezentu na jacht zaproszę
I ... popłyniemy, ... popłyniemy.